Nigdy nie myślałam że powróćę do blogowania... lecz niestety muszę to zrobić ,z takiej przyczyny gdyż przelewając niektóre fakty na papier może po czuję się lepiej... kto wie...
Zacznę od tego że mam na imię Adria to nie jest moje prawdziwe imię ... ale wymyślone właśnie na bloga. Mam już prawie 40 lat bardzo duży bagaż doświadczeń i niestety mało fajnych wspomnień .Mam męża i dwoje dzieci żywych które sa dla mnie całym światem i dwa aniołki w niebie..... W 2017 roku moje życie rozpadło się na milion kawałków ,dalej powoli je składam....Ze strata syna przy porodzie myślałam że już się pogodzilam... ano złudne nadzieję....to się nigdy nie stanie czas wcale nie leczy ran....powoli przyzwyczajamy się do tego cierpienia i bólu....
Najgorsze w tym wszystkim jest to ze najbliżsi i przyjaciele nawet nie potrafią z tobą rozmawiać po czymś takim.
Następuje selekcja znajomych .... taka że zostajesz sama ze swoim cierpieniem .Powoli otwierają ci sie oczy i prawda jest taka że masz dość być gnojonym za pierdoły...
Tak przyziemne pierdoły....
Ale akurat z tym się już pogodziłam , nawet mi już nie żal że tak się stało.... No dobra może trochę wiadomo czasami trudno myśleć że jak można zaprzepaścić 6 lat znajomości albo i więcej z powodu jakiejś tam pierdoły....
Dla jednych to pierdoły. ...dla mnie niestety...nie dla mnie pierdołami są rzeczy ,przyziemne sprawy i wylewanie żalów w stylu jak mi jest źle bo....poważnie..?
W tym roku 19 marca moje życie znowu ze mnie zakpiło w straszny sposób ponieważ poronilam w 10 tyg. (Ciąża była młodsza)....
Nie ogarniam już tego dlaczego jedni mają wszystko inni wiecznie sa kopani w dupe przez los....
Jak żyć?
Pogoda za oknem do bani.... normalnie nic sie nie chce ... ugotowałam pomidorową z makaronem skończyłam do Lidla zwezilam mężowi spodnie ..... Teraz upajam się ciszą dzieciaki poleciały na dwór....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz